środa, 18 maja 2016

Rozdział 16. "Szanuj się i spierdalaj od tych wszystkich ludzi, którzy cię niszczą. Nie pozwalaj się krzywdzić, po prostu" :)

ROZDZIAŁ ZAWIERA TREŚCI 18+ CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ:))!
**miesiąc później, Lena**
Między mną a Leo układa się coraz lepiej. Prawie się nie kłócimy i mam nadzieję, że tak zostanie. Chociaż w sumie jestem świadoma tego, że nie może być tak cały czas. Co do mieszkania, to przeprowadziliśmy się już do naszego. Pani Victoria złożyła pismo do sądu o prawa rodzicielskie do mnie i powiedziała, że teraz jestem częścią rodziny. Ich rodziny. Naszej rodziny. Jutro obchodzimy miesięcznice. Nie mam prezentu dla Leosia, nie wiem po prostu w jaki sposób okazać mu wdzięczność za to wszystko. Nie potrafię wyrazić tego w słowach, a tym bardziej w uczuciach czy czynach. Po prostu chciałabym spędzić cały ten dzień tylko z nim. Żeby nikt nam nie przeszkadzał... I najważniejsze, żeby wrócił. Jest w trasie od tygodnia, tęsknię za nim. Ale przynajmniej wiem, że jest szczęśliwy i robi to co kocha. No cóż, według kalendarza, wraca do domu za 3 dni, więc nie będzie go na naszej miesięcznicy. W sumie to nigdy nie przywiązywałam jakiejś większej uwagi do świąt typu "miesięcznica" a tym bardziej "tygodnica" jeżeli takie coś istnieje. Nie chcę dostawać wtedy prezentów, chcę po prostu żebyśmy byli razem. Nie chcę nawet kolacji w drogiej restauracji. W naszym przypadku wystarczy mi tylko jego obecność. Tyle i aż tyle. Chcę żeby było jak dawniej, za czasów kiedy spędzaliśmy noce na oglądaniu telewizji, ma śmianiu się, razem z Charliem na wychodzeniu do kina czy coś. Ten tydzień bez niego był trudny, nie powiem. Mamy mało czasu na rozmowy chociażby na Skype'e, czasami wieczorem rozmawiamy przez telefon, piszemy sms. Ale to nie jest to samo, niż byśmy mieli spotkać się na żywo. Zostały jeszcze 3 dni, 3 koncerty i wróci. Wytrzymałam tydzień, wytrzymam te kilka dni.
Cóż, co do Charliego. Alice postawiła się w końcu Jacobowi i spędzają razem dużo czasu. Nie wiem czy są razem, nie wtrącam się w to jakoś dogłębnie. Chodzą razem do kina, czasami spotykamy się wszyscy we czterech na jakiejś imprezie, czy coś. Co do mnie, to z Alice dogaduje się z nią nieźle. Jest starsza ode mnie, ale mimo różnicy wieku mamy dobry kontakt. Charlie jest szczęśliwy, Alice jest, Leo jest i ja w sumie też. Fajnie by było gdyby Leo przyjechał na te miesięcznice. Ale no cóż, nie można mieć wszystkiego. Szkoda, że straciliśmy kontakt i od prawie dwóch dni nie mam od niego żadnego znaku. Przez pierwsze dni pisał mi na dobranoc sms albo dzwonił. Może nie ma czasu, serio nie wiem. Ale w głowie mam najgorsze scenariusze.

~Leo
Razem z Charliem jesteśmy w trasie. Tęsknię za Leną, jednak przez te kilka dni się nie widzieliśmy. Jutro nasza miesięcznica, pamiętam o tym. Mam dla niej niespodziankę. Charlie pomógł mi to zaplanować. Pierwszą rzeczą jest powrót. Miał być za 3 dni, ale odwołali nam koncerty ze względu na brak informacji czy będziemy mogli wystąpić. Miał to być występ nie tylko nasz, tylko jako suprajs dla fanów. No i jak już przyjedziemy to mam zamiar zabrać ją na kolację, potem przesiedzimy w domu. Mama powiedziała, że na noc pójdzie do cioci Karen żeby nam nie przeszkadzać. Nie odzywałem się do Leny, żeby wzmocnić niespodziankę. Niestety, dzisiaj wieczorem nie wytrzymałem i napisałem "dobranoc". Za chwilę wyjeżdżamy, więc rano będziemy na miejscu. Nie mogę się doczekać.

~Lena
Kiedy wieczorem chłopak się odezwał, dopiero poszłam spokojnie spać. Cieszyłam się, że jednak o mnie pamięta. Z tą myślą zasnęłam.
Obudziłam się dość wcześnie, bo jakoś o 7. Nie mogłam spać. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Potem wskoczyłam pod prysznic, osuszyłam się i ubrana zeszłam na dół oglądać telewizje. Po około dwóch godzinach usłyszałam trzask bramy, a potem przekręcany klucz w drzwiach. Podeszłam do nich. Kogo tam zobaczyłam, zaparło mi dech.


~Leo
Dojechaliśmy o 9. Wcześnie jak na nas, bo były korki. Nawet w nocy autostrada jest zapełniona, bo każdy kieruje się stwierdzeniem, że "w nocy jeździ mało ludzi". Tom wysadził mnie przed domem, podał walizki, a Charlie jechał do siebie. Pożegnałem się z nimi i kierowałem w stronę domu. Przekręciłem klucz w drzwiach, a przed nimi stała Lena. Moja Lena.


~Lena
-Leo! -rzuciłam się na niego i zaczęłam płakać. -Tak się za tobą stęskniłam!
-Ja za tobą też skarbie. Wszystkiego najlepszego. -szepnął mi do ucha, a ja rozkoszowałam się tym że mam go obok. Wdychałam jego cudowny zapach, zapach mojego Leosia.
-Jak ty się tutaj w ogóle znalazłeś?
-Odwołali nam 3 ostatnie koncerty. Dla mnie to było na rękę, bo mogłem się z tobą zobaczyć. Dzisiaj mamy ważny dzień. -pocałował mnie. -Ale daj mi chwilę na ogarnięcie się słonko.
Pomogłam mu odnieść walizki, rozpakować się, a po chwili powiedział:
-Ok, teraz idź ubrać się w coś ładnego. Ale wyrób się w godzinę, bo o 15 wychodzimy. -mrugnął do mnie, a ja poszłam się szykować. Miałam problem z wybraniem sukienki, ale w końcu zdecydowałam się na czerwoną, z wycięciem w kształcie serca na plecach. Umalowałam się i gotowa zeszłam. Była 14.45 więc jeszcze zmieściłam się w czasie. Na dole czekał już chłopak. Ubrany był w garnitur. Wyglądał nieziemsko. Wpatrywał się we mnie przez dłuższy czas, więc spytałam:
-Mam coś na twarz? Źle wyglądam?
-Nie, właśnie, nie. Wyglądasz cudownie. -wpatrywał się tak dalej, aż złapałam go za rękę i w końcu wyszliśmy. Nie wiedziałam dokąd, kierowałam się tam gdzie prowadził Leo. W końcu doszliśmy do restauracji. Usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy jedzenie. Po około godzinie skończyliśmy posiłek i udaliśmy się do domu.
-Jedzenie było pyszne. Dziękuję. -wydusiłam z siebie i zrobiło mi się strasznie, bo nic dla niego nie miałam.
-Nie ma za co, kochanie. Coś się stało?
-Nie, po prostu jest mi smutno, bo nic dla ciebie nie mam. Ty tyle dla mnie robisz, a ja nie umiem ci się odwdzięczyć.
-Wystarczy, że po prostu jesteś.
-Kocham cię.
-Ja ciebie bardziej. A teraz chodźmy, bo zbiera się na deszcz.
Rzeczywiście, jak doszliśmy do domu zaczął padać deszcz. Położyłam głowę na jego kolanach i oglądaliśmy w skupieniu film. Kiedy podniosłam głowę zaczęliśmy się całować. Zwykły pocałunek przerodził się w namiętny. Owinęłam swoje nogi wokół jego talii i w takiej pozycji poszliśmy do sypialni. Zaczęliśmy się rozbierać.
-Jesteś pewna? -zapytał po chwili Leo
-Tak ale bądź delikatny, proszę. -zgodziłam się ale w głębi duszy nie wiem czy byłam gotowa.(dalej potoczyło się dokładnie tak jak myślicie XDD)

*następny dzień, Lena*
Poprzedni dzień (i noc) był cudowny. Nie sądziłam, że przeżyje swój pierwszy raz w wieku 15 lat. Ale czuję, że przeżyłam to z odpowiednią osobą. Nie pamiętam tylko, czy się zabezpieczyliśmy i ta myśl mnie przeraża. Siedzę na dole i pije sok, kiedy po schodach schodzi Leo. Podchodzi do mnie i całuje mnie.
-Byłaś cudowna. -mówi po chwili, a ja się czerwienię.
-Leo, czy my się zabezpieczaliśmy?
-O kurwa. Przez to wszystko chyba zapomnieliśmy.
-Ja nie mogę być w ciąży rozumiesz!? Nie tak wcześnie!
Poszłam się ubrać i szybko pobiegłam do apteki po test ciążowy.

~Leo
Ona nie może być w ciąży, nie poradzimy sobie przecież. Mam nadzieję że ten test wykaże że nie jest. Siedzi już w łazience 15 minut, aż w końcu nie wytrzymuje i wchodzę tam.
-Lena? I co?
-Jedna kreska Leo! Jedna! Jestem w ciąży rozumiesz?
-Skąd wiesz że jedna oznacza ciążę?
-W Internecie tak pisało... Leo, boję się. Co my teraz zrobimy?
-Na początek upewnijmy się co oznacza jedna kreska. A ekspertem w tym będzie moja mama.
-Ale nie mów o nas, o wczoraj...
Wykonałem telefon do rodzicielki:
-Mamo?
-No cześć Leo, co tam?
-Dzwonię do ciebie z takim niezręcznym pytaniem. Co oznacza jedna kreska na teście ciążowym?
-Test ciążowy? Leo, co ty zrobiłeś?
-Nic, tak pytam na przyszłość żeby wiedzieć no.
-Jedna kreska oznacza że kobieta nie jest w ciąży, natomiast dwie że jest. Ale pamiętaj o zabezpieczaniu się synku.
-Oki dziękuję mamo. Do zobaczenia.
Uradowany wróciłem do Leny.
-Nie jesteś w ciąży!!
-Jak to?
-Moja mama powiedziała, że dwie kreski to ciąża.
-Boże Leo, tak sie cieszę! -rzuciła się na mnie, a ja odetchnąłem z ulgą i przytuliłem ją mocniej.
-To co robimy? -spytałem po dłuższej chwili.
-Może kino?
-Luz, chodźmy się ogarnąć.
Po około pół godzinie byliśmy gotowi do wyjścia.
_____________________________________________
Hejka ludki xx
Pamięta mnie ktoś? Tak to ja, Zuza. Wróciłam!! Z takim trochę zboczonym rozdziałem XD Przepraszam młodszych czytelników:( co sądzicie o tym wszystkim? Trochę namieszałam, wiem wiem. Piszcie w komentarzu opinie o rozdziale, jak się podoba i q ogóle. Wydaje mi się że wyszedł w miarę znośnie i jest dość długi. Męczyłam się z nim kilka godzin, więc no. Dziękuję za pomoc Julce, mojemu ekspertowi. No i pozdrawiam Alicje, Spierdoleńce i Cfelki. To chyba wszystko na dziś. Chcecie kolejny? 5 komentarzy=nosy rozdział, a jak nie będzie, to w przyszłym tygodniu postaram się coś napisać, ewentualnie jeszcze w tym, jakoś w weekend.
Blog Julcziksa 💃💃 www.boznimwszystkojestlepsze.blogspot.com 👈 komentujcie tutaj, zrobi jej się miło ❤
Mój snap zuzixx255
ig: zvzolv_
twitter: xdevries_zuzax
Piszcie do mnie na fb: Zuzanna Becker
I na asku www.ask.fm/bamcalemojezycie
To chyba tyle ode mnie, enjoy! ❤
~Zuz xx
"To musi być coś więcej niż chemia, która napędza organizm. Mamy serca by kochać, uczucia by móc je ranić"

niedziela, 1 maja 2016

LBA #1 POWRACAM ^^

Zostałam nominowana do LBA. Każdy chyba wie o co chodzi:)

1. Do którego rozdziału zamierzasz dojść?
Chciałabym dojść do 50 rozdziału. Uważam, że 50 to jest już koniec. Ale znając życie, nie dobije do niego, ponieważ nie mam weny na kolejne rozdziały, a jestem dopiero na 16... Ale byłoby to dla mnie wielkie osiągnięcie. :)

2. Jakie są twoje dwa marzenia?
Pierwsze, chyba najważniejsze. Chciałabym żeby moja przyjaciółka wyzdrowiała, żebyśmy razem spełniły jej marzenie:)A drugie to po prostu spotkać BAM... 💕

3. Gdybyś miała przeprowadzić się do Port Talbot i zostawić wszystko i wszystkich,zrobiłabyś to?
Nie. Nie zostawiłabym moich przyjaciół i rodziny tutaj. A poza tym, Leo często jest w trasie więc i tak pewnie bym go nigdy nie zobaczyła z moim szczęściem Xd

4.Miałaś kiedyś w życiu taką sytuacje z której myślałaś że nie wyjdziesz?
Tak... Wiele razy tak mam. Ale zawsze jednak z tego wychodzę. Czasami jest serio trudno:/

5.Co lubisz w swoim wyglądzie?
Nic, ale jeżeli miałabym coś wybrać to chyba oczy jedynie toleruje Xd

6. Dziesięć twoich ulubionych youtuberów.
1. JDabrowsky
2. Littlemooonster96
3. Olciiak
4. Karolek95
5. Banshee
6. ReZi
7. Ajgor Ignacy
8. Sylwia Lipka
9. Yoczook
10. Dry.risers
Lubię jeszcze wielu, ale za dużo do wymieniania Xd

7.Wolisz jednorożce czy Minionki?
Minionki😃

8.Dlaczego piszesz właśnie o Bars and Melody?
Kiedyś chciałam pisać o JDabrowsky, ale zrezygnowałam. Odkąd poznałam BAM, jakoś tak samo mnie naszło na pisanie opowiadania właśnie o nich. Wahałam się dość długo, ale zdecydowałam się i tu jestem 😂💕

9.Ulubiony sklep w którym kupujesz ubrania?
Cropp i Prymus 😏💗

10.JDabrowsky czy Banshee?
JDabrowsky 💘💘

____________________________________________
Hejka! ^^
Więc chyba powracam na bloga. Ale wprowadzam kilka zmian. A mianowicie. Rozdział 1-2 razy w tygodniu. 5 komentarzy👉 rozdział. Musiałam tu coś zmienić, bo nie mam ochoty pisać dla dwóch osób... Fajnie by było jakbyś zostawił tu komentarz. Chociaż kropkę. Dziękuję 💞
Kocham,
Zuza xx 😋
NIE NOMINUJE NIKOGO

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rozdział 15. "Zależy jakie kto ma serce.Ja miałam zbyt delikatne, takie jakby szklane.Jak raz mi pękło, wymieniłam je na kamień.." Zawieszam bloga? .

~Charlie
Po wyjściu ze szpitala nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Czułem się dziwnie. Nie dlatego, że byłem pobity, ale chyba ze względu tego cholernego zakochania. Nienawidzę tego stanu. Jej imię brzmi podobnie do Alicji... Przypomniałem sobie całą historię z nią związaną... Nasze spacery, jazdy w skateparku... Potem zaczęliśmy się kłócić, rozstaliśmy się. 3 miesiące potem dowiedziałem się, że nie żyje. To był szok. Widziałem ją codziennie na ulicy, śmiała się. Cieszyłem się, że jest szczęśliwa. A teraz? W sumie jest szczęśliwa, bo nie cierpi, ale była taka młoda. Miała jeszcze tyle do zrobienia tutaj. Na samą myśl o tym wszystkim spłynęła mi łza. Niby nie byliśmy już razem, w końcu te 3 miesiące. Ale tak jakby ona nadal była w moim sercu, tak jakbym za nią tęsknił. Dziwne uczucie,bardzo. Poszedłem na cmentarz. Tak po prostu, chciałem ją odwiedzić. "Alicja Reed" dojrzałem na nagrobku. Przysiadłem na ławce stojącej tuż obok.
-Tęsknię za tobą, wiem że spieprzyłem. Ale mogliśmy wszystko naprawić. Mogło być tak idealnie. Czemu nas zostawiłaś? Mnie, Lene. Wiem, że mnie nie słyszysz, ani nie otrzymam od ciebie odpowiedzi... Kochałem cię i chyba kocham nadal. Wiem, że płakałaś. Leo mi wszystko powiedział. Ciężko mi to wszystko mówić, pójde lepiej. Szkoda, że ciebie już nie ma i nie mogę powiedzieć "do zobaczenia"...

~Alice
Tak mi wstyd za Jacoba. Pobił Charliego... Tego Charliego, który chyba mi się podoba. Nie,Alice, nie możesz. Przecież Jacob cię za to zabije. Ehh, to wszystko jest takie trudne. Chciałabym mieć normalne życie. Mamę i tatę przy boku. Pozostało mi tylko pogodzić się z tym wszystkim.

~Jacob
Czy ja jestem złym bratem? Zależy mi na jej bezpieczeństwie. Nie chcę, żeby potem cierpiała jak kto ją zrani... Chodzi mi tylko o to. Naprawdę nie jestem zły, martwię się o nią po prostu... Wiem, że nie powinienem naskakiwać tak na tego chłopaka. Ale zawiodłem się na Alice, bo obiecała...

~Lena
Na szczęście już po wszystkim. Charlie jest cały i zdrowy, to najważniejsze. Nie spodziewałam się brata Alice takiego. Myślałam, że się o nią martwi, a on bije nawet jej kolegów. Charlie przedstawił nam całą historię z tym związaną. Ja rozumiem, że jest pod jego opieką. Ale kurde on powinien być bratem a nie jakimś nauczycielem!
-O czym tak myślisz? -usłyszałam głos Leo
-Zgadnij.
-Nadal o Alice? Charliemu nic nie jest, niedługo wychodzimy i nie będziesz musiała patrzeć na nią.
-Nie o to chodzi. Mi po prostu się robi przykro jak pomyśle, co ona przechodzi w domu.
-Ale dlaczego martwisz się o obce osoby?
-Nie wiem sama, taka już jestem. -głośno westchnęłam i wtuliłam się w bruneta.
-Nie przejmuj się tym już tak. -pocałował mnie w czoło -Szykuj się, bo za chwile przyjedzie moja mama.

***godzinę później,Lena***
Wsiedliśmy do samochodu.
-Jak się czujecie? -usłyszeliśmy głos pani Victorii.
-Bardzo dobrze w sumie.
-Niestety, będziemy musieli mieszkać chwilowo u twojej babci, Leo. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza Lena? Tylko do momentu aż nasz wyremontują.
-Nie ma problemu. I tak jestem pani wdzięczna za to, że pozwoliła mi pani mieszkać razem z wami. -wysłałam jej uśmiech.
-Nie masz za co, naprawdę. Dojechaliśmy.
Wyszliśmy z auta. Ujrzałam ładny dom. Nieduży, zadbany, z ogródkiem. Taki typowo babciny.
-Leoś! Cześć skarbie! -po chwili wyszła z niego babcia.
-Cześć babciu.
-Ooo, dzień dobry młoda damo. Leo, nie wspominałeś że masz dziewczynę. -spojrzała na niego pytającym wzrokiem.
-Bo nie pytałaś.
-Chodźcie, bo obiad wystygnie!
Starsza kobieta krzątała się po kuchni, szykowała talerze, jedzenie. Cała rodzina zasiadła do stołu. Zrobiło mi się przykro. Uświadomiłam sobie, że moja rodzina nigdy nie jadła typowych babcinych obiadów. Każdy zawsze był zajęty...
-Lena, wszystko w porządku? -zapytał zmartwiony Leo.
-Tak, tak. Smacznego.
-Jedz kochanie, taka chudziutka jesteś. -głos babci skierowany był w moją stronę.
Zjedliśmy posiłek. W pewnym momencie Leo zaproponował:
-Idziemy się przejść?
-Możemy.
Ubraliśmy się i wyszliśmy. Nie było zimno. Było ciepło,ale nie gorąco. Przeszliśmy się wzdłuż parku, potem przez miasto, aż zatrzymaliśmy się przy fontannie. Do Leondre zadzwoniła mama:
-Nie zgubiliście się dzisiaj?
-Nie, mamo. Dzisiaj nie.
-To dobrze. Ale jak coś to dzwoń.
Spojrzałam na bruneta, on na mnie i wybuchliśmy  śmiechem. Przechodnie patrzeli na nas jak na idiotów, ale my nic sobie z tego nie robiliśmy.
-Leo, wracamy?
-Tak, chodźmy.
Złapaliśmy się za ręce i poszliśmy do domu. Po około 30 minutach byliśmy już na miejscu. Wbiegliśmy po schodach na górę.
-Przykro mi, moja babcia ma tylko 3 pokoje. Wynika z tego, że będę musiał spać z tobą.  ( ͡° ͜ʖ ͡°)
-I tak zawsze śpię z tobą.
-No wiesz ty co. Wszystko popsułaś. Miało wyjść tak pedofilistycznie.
-Przykro mi, Leo. Podaj mi piżamę bo chcę się wykąpać.
-Ehh, no dobra. -podał mi ubrania i poszłam się kąpać.

~Leo
Lena poszła się kąpać. Ja włączyłem telewizor. Po chwili usłyszałem krzyk Leny:
-Leooo!! Chodź tu szybko!
Wszedłem do łazienki. Lena stała już ubrana na toalecie.
-Co się stało?
-Pająk Leo, pająk! Zabij go!!  - zaczęła drzeć się na cały dom. Złapałem zwierzę i wyrzuciłem przez okno.
-Na pewno nie ma tu pająków? Ani jednego?
-Nie ma. Możesz zejść.
-Boję się.
-No dobra. Chodź tu. -wziąłem ją na barana i szybko przeszliśmy przez łazienkę. Ostawiłem ją do pokoju i sam poszedłem się kąpać.
-Uważaj na pająki. -szepnęła Lena
-Trudno, najwyżej mnie uratujesz.
-No chyba sobie żartujesz. Ja nie dotknę tego czegoś.
-Sam sobie poradzę hahahahhaha.

~Lena
Leżałam już w łóżku. Sprawdziłam social media i położyłam się. Po chwili przyszedł Leo. Przytuliłam go i zasnęliśmy.
_____________________________________________
Hej ludki! ^^
Tak to ja. Przepraszam znowu. Po prostu tracę pomysły na rozdziały. Naprawdę, wydaje mi się, że rozdziały są coraz nudniejsze. Nie wiem co wam powiedzieć. To, co teraz przeczytacie może was zniechęcić do czytania tego, przepraszam ale muszę. Mianowicie ZAWIESZAM BLOGA. Nie chcę codziennie wstawać z presją, kiedy wstawię rozdział. Nie chcę tkwić w ciągłym stresie związanym z tym. Nie chcę ciągle was zawodzić. Chcę, żeby rozdziały były coraz lepsze... Nie wiem na jak długo. Kwiecień w sumie się kończy, został mi tylko maj na poprawienie ocen. Wydaje mi się., że do końca kwietnia, albo połowy maja blog będzie zawieszony. I wiem, niektórzy nie będą chcieli już tego czytać potem, wiem też że spadnie aktywność. Wiem to wszystko i jestem tego świadoma. Ale nie mam wyboru. Napiszcie komentarz, jeżeli będziecie ze mną do końca. Wasze wsparcie jest motywacją! :')) Pamiętajcie, że potem wrócę z nowymi pomysłami i pełna energii na tego bloga. Bo na chwilę obecną, naprawdę nie mam sił. Mam nadzieję, że mimo wszystko zostaniecie, a jak nie... To trudno.. Chcę teraz zająć się sprawami związanymi z nauką, przyjaciółmi. Nie chcę zaniedbać tego wszystkiego. Zrozumcie. Przepraszam.
Snap zuzixx255
Ig xxzuza_x
Fb Zuzanna Becker
Drugi blog: www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Blog Julki: www.boznimwszystkojestlepsze.blogspot.com
To tyle, życzę miłego dnia. Może kiedyś wrócę.
~Zuza xx
"Świat jest załamany, a ludzie są pieprzonymi egoistami, lepiej sobie to uświadom, zanim kolejny raz dostaniesz mocnego kopa w dupe"

sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział 14 "Zawsze pragnąłem znalezienia kogoś, kto będzie ze mną, bez względu na to, jak trudno jest ze mną być. Zawsze."

~Leo, rano
Boże, jak w tym szpitalu jest nudno. W telewizji kanały tylko z bajkami, jedzenie smakuje jak gówno, a dzieciaki drą mordy od samego rana. Czuję się już dobrze, a muszę nadal siedzieć w tym okropnym miejscu. Lena jeszcze śpi, a ja nie wiem co mam ze sobą zrobić. Siedzę na łóżku i patrzę na sąsiadów z pokoju, a oni patrzą na mnie pytającym wzrokiem jakby nie wiedzieli o co mi chodzi. W sumie to sam nie wiem. Ta cała Alice wydaje mi się trochę taka dziwna. Jej brat wygląda na porządnego człowieka, aczkolwiek nie ocenia się książki po okładce. Patrząc na kogoś nie możemy stwierdzić, jaki jest, trzeba go najpierw poznać. Lena tak niewinnie śpi, że mam ochotę ją obudzić... Wskoczyłem na nią, nie zwracając uwagi na naszych sąsiadów.
-Lena! Wstawaj leniu!
-Spierdalaj Leo, daj mi spać no.
-Jak ty możesz spać? Te dzieciaki tak się drą, że masakra.
-To są tylko dzieci... Weź zrób coś pożytecznego, a nie mnie budzisz.
-Co mam zrobić?
-Nie wiem, coś pożytecznego!
-A mogę leżeć obok ciebie i patrzeć jak śpisz?
-Nie.
-No ale czemu?
-Leżeć możesz ale masz się nie gapić.
-No dobra.
Wkulałem się pod jej kołdrę. Jak na szpital, to te łóżka są dość duże i łatwo pomieścić na nich dwie osoby. Zlekceważyłem to co Lena mi kazała i patrzałem na nią.
Nie otworzyła oczu, ale słyszałem jej głos:
-Devries, wiem że się patrzysz.
-Skąd możesz to wiedzieć, skoro masz zamknięte oczy?
-Czuję twój oddech na moich policzkach.
-Oj no dobra. Pójdę ci uszykować ciuchy, bo jak dobrze pójdzie to dzisiaj wychodzimy.
-Mhm fajnie. Wybierz jakieś ładne a teraz daj mi spać.
Poszedłem po jej torbę. Nie miałem pojęcia, co mam jej wybrać. Nie znam się na stylu dziewczyn. To chyba najtrudniejsze zadanie w moim życiu. Po chwili zastanowienia wybrałem czarne rurki z dziurami na kolanach, t-shirt i czerwono czarną koszulę. Chyba będzie jej się podobać. W końcu wstała. Chyba jako jedna z ostatnich osób tutaj. Alice nie śpi od 6 jakoś, ja od 7. A Lena? Od 13... Ja nie wiem jak ona może tu spać.
-Leo, co to jest? -wskazała za breję na jej talerzu.
-Trudno stwierdzić. Może to być jakaś zupa czy coś.
-Na śniadanie?
-To nie wiem, może kanapka tylko taka troche spłaszczona.
-Ja chyba dzisiaj podziękuję. Przychodzi dzisiaj Charlie? Bo wychodzimy dopiero wieczorem, po wszystkich badaniach. Fajnie by było jakby przyszedł.
-Spoko, tylko muszę zadzwonić.
Wziąłem telefon i zatelefonowałem do przyjaciela:
-No cześć stary, przyjedziesz dzisiaj?
-Pewnie. A wy dzisiaj nie wychodzicie?
-No wychodzimy, ale wieczorem i wiesz. Tak trochę nudno.
-Luz, będę za jakąś godzinę. -rozłączyłem się i poszedłem do Leny.

~Charlie
Nie mogłem wczoraj zasnąć. W głowie miałem cały czas Alice... Dziwne, chyba się zakochałem. Kurwa, znowu. Ciągle pakuje się w jakieś tam zakochania, w czasie kiedy nie chcę. Miłość jest ślepa... Poza tym, nie wiem nawet czy jest wolna. Jedyne co wiem o niej, to wiek i imię. Nie znam nazwiska, nie znajdę jej na facebook'u ani na niczym. No szkoda, ciekawe czy znalazła mój numer... Moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon.  Uśmiechnąłem się do ekranu, kiedy zobaczyłem "Leo". Chciał żebym dzisiaj przyjechał. Muszę się ogarnąć i będę gotowy. Niechętnie zwlokłem się z łóżka, ubrałem i ułożyłem włosy. Zjadłem obiad, bo śniadanie o 14 nie wchodzi w grę. Zabrałem telefon, słuchawki i poszedłem do sklepu. W szpitalu jedzenie jest obrzydliwe, nie pozwolę przyjaciołom jeść takie coś. Kupiłem chipsy, picie i udałem się na autobus w stronę szpitala. Gdy dojechałem, szybko wjechałem windą na odpowiednie piętro i odpowiedniego pokoju. Leo i Lena siedzieli na łóżku i śmiali się. Dostrzegłem na łóżku obok Alice. Wydawało mi się że płakała, ale nie przyszedłem tutaj do niej. Zaraz zapytam co się stało, ale najpierw chcę pogadać z przyjaciółmi.
-Siema ludzie -przywitałem się. Lena podbiegła żeby mnie przytulić a Leo przybił mi piątkę.
-Przyniosłem wam chipsy.
-O boże Charlie! Kocham cię!! W końcu coś normalnego do jedzenia. - krzyknęła Lena.
-Nie ma za co. -wszyscy się zaśmialiśmy. -Zaraz do was wracam.
-Noo, Romeo. Biegnij do niej. -zadrwił z niego Leo.
-Weź się. Nawet się nie znamy. Wiem tylko jej wiek i imię.
-Przykro mi stary, na początek musi ci wystarczyć, hahaha.
Podszedłem do Alice.
-Wszystko ok?
-Nie, znaczy tak. Znaczy nie wiem. Nie mogę ci powiedzieć.
-Dlaczego? Postaram się ci pomóc jakoś.
-Nie pomożesz... Nic nie rozumiesz.
-Powiedz mi o co chodzi...
-Naprawdę chce ci się słuchać opowieści jakiejś frajerki?
-Hej, nie mów tak. Opowiadaj.
-No więc.. Moi rodzice są za granicą. Prawa rodzicielskie do mnie ma Jacob, mój starszy brat. Kocham go, w sumie to tutaj mam tylko jego... Poprostu nie daje już rady przez niego. Nie mogę mieć przyjaciół, nie mogę się z nikim zadawać... Dlatego wczoraj nie chciałam żeby cię zobaczył, bo skończyłoby się to awanturą. Jak zwykle zresztą.
-To straszne... A co na to twoi rodzice?
-Oni mną się prawie nie interesują. Do 18 roku życia jestem pod jego opieką, a do tego potrzebne są jeszcze te cholerne 4 miesiące...
-Przepraszam, nie wiedziałem.
-Skąd mogłeś wiedzieć? Nikt nie wiedział. Ja naprawdę nie daje rady już. -przytuliłem ją, czułem że tego potrzebowała.
-Dziękuje. -odparła cicho, kiedy do pomieszczenia wparował jej brat.
-Alice! Co ty wyprawiasz? Kim on w ogóle jest!?
-Kolega.
-Mówiłem ci już coś na ten temat, prawda?
-No tak...
-A ty? Co się tak patrzysz? Puść ją i nawet się do niej nie zbliżaj jasne? -zwrócił się do mnie.
-Ty widzisz w ogóle jaką krzywdę jej robisz? Pomyślałeś chociaż chwilę o tym, jak ona się czuje? Bez przyjaciół? Nie ma nikogo, czemu ty jej to robisz? Ona przez ciebie cierpi, nie widzisz tego? Robisz jej piekło z życia...
-powiedziałem to, a on rzucił się na mnie z pięściami.
-Jacob! Przestań, zostaw go -krzyczała Alice, Leo  próbował go ode mnie odpychać a Lena pobiegła po pielęgniarkę. Na szczęście po chwili wszystko się skończyło. Myślałem, że ten psychol mnie zabije tam. A za co? Za wyrażenie swojego zdania. Ochrona wyprosiła Jacoba ze szpitala. Posiedziałem chwilę u Leo i Leny, ale stwierdziłem że już pójde. Spojrzałem ostatni raz na Alice, stojąc już przy drzwiach. Usłyszałem tylko jej płacz i ciche, przytłumione:
-Przepraszam...
_____________________________________________
Witajcie!! ❤❤ Wiem, dawno nie było rozdziału, przepraszam. Ciągle jak miałam zamiar go napisać wypadały mi jakieś niespodziewane plany. Ale powróciłam i macie rozdział. Nie wiem czy jest ok, pisałam na spontanie. Starałam sie bez dramy, ale znacie mnie XD Wyszło, jak wyszło.Biedny Charls. A ten Jacob jest pojebany XD tak, obgaduje postacie z własnego ff 😂😂😂 piszcie w komentarzach czy się podoba 😊 Pozdrawiam Julke i Sandre 😂👌
Mój snap zuzixx255
Ig xxzuza_x
TT xdevries_zuzax
Genialny blog Julki! www.boznimwszystkojestlepsze.blogspot.com
Drugie ff
www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Nie wiem co jeszcze mam mówić więc pozdrawiam wszystkich i pa❤
~Zuza xxx
"Czasami odchodzimy tylko po to, żeby sprawdzić, czy ktoś za nami pójdzie… Najgorsze jest rozczarowanie, kiedy odwracasz się, a za Tobą nikogo nie ma."

środa, 23 marca 2016

Rozdział 13 "Wiem,że łamanie obietnicy jest złą rzeczą,ale gorszym jest pozwolenie,by obietnica łamała ciebie"


~Charlie
Jesteśmy wszyscy w szpitalu. Moja mama,pani Victoria a nawet pan Antonio z Matildą. Wcześnie sobie przypomniał,że jednak ma syna.. Przywitał się ze wszystkimi:
-Cześć Victoria. Co z nimi?
-Ooo,znalazł się tatuś od siedmiu boleści! -krzyknęła do niego zdenerwowana.
-Victoria,musisz się kłócić nawet tu? Chcę się tylko dowiedzieć w jakim stanie jest mój syn! -stanął tuż przed drzwiami od sali. Po chwili wyłonił się z nich lekarz,tym samym uderzając pana Antonia (?) prosto wu twarz. Wywalił się prosto na oszołomioną Victorię:
-Emm.. Przepraszam -po chwili usłyszeliśmy niepewny głos lekarza i śmiech Matildy. Dobrze,że ona nie wie w jakim stanie jest Leo heh. W sumie to było nawet śmieszne. (wyobraźcie sobie wszystkich załamanych,kłócących się Victorie i Antonia i nagle zza drzwi z buta wjeżdża lekarz Antoniowi prosto w ryj😂)
Szkoda,że nam nie było do śmiechu. Oni muszą z tego wyjść. Zrobiłem smutną minę.
-Będzie dobrze -przyjaźnie uśmiechnęła się do mnie moja mama.
-Wiem,mamo. -wykonałem to samo co ona i podeszłem do pani Victorii rozmawiającej z lekarzem.
-Chłopak już się obudził,jest trochę osłabiony ale podamy mu odpowiednie leki,a dziewczyna powinna się obudzić niedługo.
-A można do nich wejść? -spytałem z nadzieją.
-Tak,oczywiście. -uśmiechnął się i odszedł,a między nami zaczęło się uzgadnianie kto wchodzi pierwszy,kto ostatni. Wyszło z tego,że weszliśmy wszyscy naraz i chyba wkurzyliśmy pielęgniarkę,bo jak nas zobaczyła to dostała kurwicy:
-Pojedynczo!!! Nie wolno w tyle osób przebywać u pacjenta! Są tu też inne osoby.
-Dobrze,dobrze spokojnie. Niech się pani tak nie denerwuje. -wyszliśmy, z nimi została pani Victoria.
Szpitale.. Zero szacunku do innych. Żeby tak na nas naskoczyć? No poprostu skandal jakiś.. Nadeszła moja kolej. Pogadaliśmy chwilę z Leo,Lena się obudziła a potem zaczęli sie sprzeczać. Myślałem że tam posikam się ze śmiechu. Oni się kłócą jak taka dwójka dzieci. Dostrzegłem siedząca na łóżku obok dziewczynę,która też się śmiała. Przysiadłem się do niej,czytała książkę:
-Hej,co czytasz?
-Cześć,nic sensownego. Mama mi przyniosła,ale jest nudna.
-A jak masz na imię?
-Jestem Alice. A ty?
-Charlie. Co ci się stało że tu jesteś?
-Nic takiego. Po prostu coś mi się w rękę stało. A ty?
-Ja przyszłem do tych gołąbeczków -wskazałem na Leo i Lene.
-A ile masz lat?
-27 października skończę 18,a ty?
-15 stycznia skończyłam 17.
-Ooo,to w sumie jeden rok różnicy.
-Tak,haha. Dobra wiesz co,lepiej idź do przyjaciół bo za chwilę przyjdzie mój brat. -posmutniała
-Czemu jesteś smutna?
-Nie mogę ci powiedzieć.. Ale proszę odejdź.
-Dobrze. Do zobaczenia.
-Ta. -odpowiedziała niepewnie a ja odeszłem.


~Leo
Obudziłem się w bardzo oświetlonym pokoju. Poraziło mnie światło dochodzące z lampy. Popatrzałem na boki. Dojrzałem szafkę i łóżko.Czyli szpital. Na łóżku obok dojrzałem Lenę. Wtedy przypominało mi się wszystko. Pożar,włamywacz. Rozbolała mnie głowa. Po chwili do sali weszli wszyscy. Charlie,pani Karen,moja mama,Matilda i mój tata. Ciekawe co on tu robi,heh. Te piękna chwilę przerwała jakaś nawiedzona pielęgniarka i kazała wchodzić im pojedynczo. Została tylko moja mama z Matildą. Pogadałem chwilę z nimi i wyszedł do mnie Charlie:
-Cześć stary,jak tam?
-Dobrze już. Mówię ci,tak się wystraszyłem. Bałem się,że nie zdążę zabrać stamtąd Leny.
-Ale zdążyłeś i jest wszystko jest dobrze.
-Leo?- po chwili usłyszeliśmy przytłumiony głos Leny.
-Jestem tu,wszystko jest dobrze. -wstałem i podszedłem do niej.

~Lena
To wszystko działo się tak szybko. Skąd w ogóle wziął się tam włamywacz? Nie wiem,nie ogarniam. Ważne że już po wszystkim. Podszedł do mnie Leo i usiadł na brzegu mojego łóżka:
-Ej ej ej! Nie pozwalaj sobie Devries!
-Nie byłbym taki brutalny gdybyś sama z siebie się przesunęła.
-Ooo przepraszam! Ale ty mógłbyś być ostrożniejszy a nie tak się wjebujesz mi do łóżka jak do siebie.
Całemu zdarzeniu przyglądał się Charlie,który nie mógł wyrobić ze śmiechu i jakaś dziewczyna na łóżku obok. Urządzali sobie pogaduszki,więc my mieliśmy chwilę dla siebie.
-Kiedy wychodzimy tak w ogóle?
-Pewnie za jakieś 2/3 dni. Nic nam nie jest.
-Boże Leo tak się bałam.
-Nie miałaś czego. Leo superhero zawsze jest gotowy, hahaha.
Po chwili Charlie do nas podszedł,a do tamtej dziewczyny jakiś chłopak:
-Zajęta? -spytał Leo
-Nie. Znaczy nie wiem.
-To kto to?
-Jej brat.
-Nie wydaje się żeby była zadowolona z jego wizyty.
-Też mi się tak wydaje ale nic nie chciała mi powiedzieć.
-Może on ją bije czy coś? -wtrąciłam się.
-Nie wiem. Ale wiem że muszę dać jej swój numer.
-Ooo Charlie,dzikie podrywy widzę. -powiedzial
-Żebyś wiedział.
Charlie podrzucił swój numer nieznajomej i zadowolony z siebie.
-A wiesz w ogóle jak ma na imię? -spytałam.
-No wiem przecież. Ma na imię Alice i ma 17 lat.
-Noo to faktycznie dużo wiesz.-odpowiedział po chwili Leo. Charlie musiał wyjść a my zostaliśmy sami. (oglądali telewizję tak jakby co 😂😂)

~Alice
Ten chłopak był fajny,ale wiedziałam że nie może mnie bliżej poznać. Gdyby zobaczył to Jacob,mój starszy brat zapewne skończyłoby się to awanturą. Jacob ma 19 lat,jest starszy o 2 lata. Nasi rodzice mieszkają za granicą. On ma prawa rodzicielskie do mnie. Kocham go,ale jest naprawdę bardzo wymagający. Nie mogę mieć chłopaka,bo on mi nie każe. Po szkole musze iść od razu do domu. Chciałabym mieć przyjaciół,ale nie mogę. Według Jacoba on powinien mi wystarczyć jako brat i przyjaciel.. Mam nadzieję,że kiedyś jeszcze zobaczę Charliego,był bardzo sympatyczny.
_____________________________________________
Cześć ludki! xx
No więc jest rozdział. Nie ma dzisiaj dramy time,więc cieszcie się XD Starałam się:( W ogóle pojawili się nowi bohaterzy: Jacob i Alice. Mam nadzieję że nie namieszają w życiu Leny,Charliego i Leo XD Komentujcie ładnie i w ogóle❤
Pozdrawiam moją kochaną Julkę,dzięki której bym nie spięła dupy i napisała i która pomogła mi w braku weny XD Pozdrawiam cię baaardzo serdecznie i zapraszam do niej na bloga 👉 www.boznimwszystkojestlepsze.blogspot.com nie zawiedziecie się bo jest naprawdę genialny. No i nie pogniewam się jak skomentujecie:)) Nie wiem czy wyszedł mi długi ale bum szakalaka XD (pozdrawiam jak wiecie o co chodzi)
No i to chyba tyle.
Mój ig xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter xdevries_zuzax
Twitter2 zuzixx25
Pierwszy blog www.barsandmelodymylove.blogspot.com
A no i Nitek przestań mi robić spam,bo mi opóźniasz rozdział ty!
Kocham,
~Zuza x
"Dlaczego jesteś taka chamska? Taka bez serca? Ludzie,którzy nie mają serca mieli go kiedyś zbyt wiele"

niedziela, 13 marca 2016

Rozdział 12 "Nie masz wpływu na to,czy świat zrobi ci krzywdę. Ale możesz wybrać,komu dasz się zranić.."

~Leo
Obudziłem się w środku nocy. Było coś po drugiej. Lena spała,a mnie obudziły jakieś dźwięki dochodzące z dołu. Moja mama pojechała na nocną zmianę do pracy więc byliśmy sami w domu. Postanowiłem zejść na dół,bo skoro byliśmy we dwoje w domu,to kto mógł by chodzić? Starałem się nie obudzić Leny,ale nie wyszło mi to za dobrze (jak zwykle zresztą)
-Gdzie idziesz?
-Na dole coś słyszę,ale nie martw się. Pójde to sprawdzić.
*usłyszeliśmy dźwięk tłuczonych talerzy albo kubków* Lena się cała spięła,w sumie tak jak ja.
-Nie idź,nie zostawiaj mnie tu samej. Nie chcę żeby coś ci się stało. -zaczęła płakać. -A co jeśli to jakiś włamywacz?
-Musze zejść żeby się tego dowiedzieć skarbie. Będę uważał obiecuję. A ty najlepiej zadzwoń po policję i schowaj się w łazience. Drzwi zostaw otwarte. Pamiętaj,że mimo wszystko cię kocham. Dałem jej buziaka w policzek i zszedłem. Stojąc na schodach poczułem dym. Nie wiem skąd on się wziął,ale było go coraz więcej i więcej. Zobaczyłem jakiegoś kolesia ubranego na czarno w kominiarce a obok niego podpalona kuchenka,a co za tym idzie-paliła się już połowa kuchni. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Czułem że czuję się coraz słabiej. Włamywacz uciekł. "Muszę biec po Lenę! Ona musi jak najszybciej wyjść z tego domu!",pomyślałem i wbiegłem na górę. Ogień był już nawet tam. Wszędzie się paliło,Lena zasłabła. Złapałem ją ostatnimi siłami i próbowałem dojść do wyjścia. W międzyczasie zadzwoniłem szybko po straż pożarną. Dochodziłem już do wyjścia,ale nie dałem rady iść dalej. Czułem że się duszę,nie mogłem oddychać. Opadłem na ziemie,a Lena tuż obok mnie. "To koniec",pomyślałem i zasnąłem.
~Lena
Obudziliśmy się w środku nocy ze względu na czyjeś kroki na dole. Bałam się,bardzo. Leo poszedł to sprawdzić a mi kazał zadzwonić po policje i schować się w toalecie. Zrobiłam tak jak kazał. Płakałam,cały czas. Leo był na dole,słyszałam jego głos. Po chwili poczułam dym. Nie mogłam oddychać,było go coraz więcej. Nie wiem co się potem stało. Nie czułam nic,a słyszałam tylko ciężki oddech Leo i dźwięk palonych mebli. Nie wiedziałam co się dzieje. Mam nadzieje że to tylko sen.

~Pani Victoria
Byłam w pracy na nocnej zmianie tak jak zwykle. Czułam się nieswojo zostawiając te dwójkę bez opieki. Ale jeszcze 2 godziny pracy i mogę kończyć. Równo o 4 nad ranem wyszłam i pojechałam do domu. To co tam zastałam,to była jakaś tragedia. 3 straże pożarne i mój dom.. Palący się dom.. Wybiegłam z samochodu.
-Gdzie jest mój syn? Leo synku! Lena! Gdzie oni są? Co tu sie dzieje? -zaczęłam panikować.
-Pani jest mamą?
-Tak. Gdzie oni są?
-Strażacy przed chwilą wynieśli ich z pożaru i przewieźli do szpitala. Czy oprócz tej dwójki ktoś jeszcze jest w domu?
-Nie. Tylko oni. W którym szpitalu? Co tu się właściwie stało? Jak to możliwe? W jakim oni są stanie?
-W szpitalu na Bourgeois Street (wymyślone ok). To był pożar. Prawdopodobnie spowodowała go zapalona maszynka. I prawdopodobnie było to włamanie,ale szczegóły uzgadnia policja. Stan tej dwójki jest ciężki. Nie ma co ukrywać. Byli w płonącym domu przez długi czas i gdyby nie zdążyli zadzwonić to mogłoby być naprawdę źle. Musi być pani dobrej myśli. -poklepał mnie po plecach i odszedł. A ja stałam cała zapłakana przed domem. Moim domem.. To moja wina. Gdybym nie zostawiła ich samych,nic by się nie wydarzyło. Jak ja mogłam być taka nieodpowiedzialna? Muszę jechać do szpitala. Ale w takim stanie nie dam rady. Zadzwoniłam do Karen:
-Hey Vicki. Co ty tak wcześnie dzwonisz? Jest wpół do piątej.
-Karen.. -powiedziałam zapłakanym głosem.
-Jezu dziewczyno,co się stało?
-W moim domu był pożar. Byłam w tym czasie w pracy. W domu byli Lena i Leo. Są teraz w szpitalu. To moja wina rozumiesz?
-Matko Boska.. Zaraz będziemy i pojedziemy razem do szpitala. Pamiętaj,musimy być dobrej myśli. Oni z tego wyjdą.
-Są w ciężkim stanie. Proszę,przyjedź jak najszybciej.
-Będę tak szybko jak tylko się da.
~Karen
Po telefonie od Victorii bardzo się zdenerwowałam. Obudziłam Charliego i Brooke. Wszystko im wyjaśniłam. Brook podrzuciłam do babci a Charliego wzięłam ze sobą.
-Mamo,ale on z tego wyjdzie prawda?
-Tak. Na pewno wyjdzie. Bądź dobrej myśli skarbie.
-Ja nie wiem co ja bym bez niego zrobił. To on mnie zawsze wspierał,teraz moja kolej.
-Na pewno z tego wyjdzie.
-Była z nim Lena?
-Tak. Niestety obaj są w ciężkim stanie.
~Charlie
Musimy jak najszybciej jechać do szpitala. Tak bardzo się boję.. Nie mogę go stracić,po prostu nie mogę. Oni muszą żyć. Obaj.
*godzinę później*
Siedzimy już w szpitalu. Lena i Leo są podłączeni pod różne urządzenia. Lekarze robią cały czas badania,ale ich stan się nie polepsza. Prawdopodobnie zatruli się tlenkiem węgla. Mają za dużo dymu w plecach. Ich stan jest ciężki,ale stabilny..
~Leo
Nie wiem gdzie jestem. Słyszę tylko pikanie jakichś urządzeń,czy coś. Gdzie jest Lena? Nic jej nie jest? Musze wiedzieć co się z nią dzieje! Próbowałem krzyczeć ale nie umiałem nawet otworzyć ust. Lena! Lena,kochanie gdzie jesteś?
_____________________________________________
Dobry wieczór xx
Nie bijcie mnie,błagam XD Co sądzicie o rozdziale? Znowu DRAMA TIME. Wiem no,przepraszam. Ale musiałam. Tak jakoś wena mnie poniosła. Czy Lena i Leo przeżyją? Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale! xx Zachęcam do komentowania. Jutro znowu szkoła,eh. Ile macie lekcji? Ja mam 7+trening.. W domu będę coś około 17-18. Może coś jeszcze napisze. Nie wiem czy ten rozdział wstawię dzisiaj (13.03) czy jutro (14.03) bo mam problem z bloggerem ale wstawie na pewno.
Miłej nocy/dnia!
Mój Ig xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter xdevries_zuzax
Twitter2 zuzixx25
Kocham xx,
~Zuza x
"Żyje niczym,umieram wszystkim"

wtorek, 8 marca 2016

Rozdział 11 "Gdy ktoś płacze nie pytaj o powód.Przecież właśnie dlatego powstają łzy,że coś nie mieści się w słowach.."

~Leo
Szliśmy w ciszy ulicami Port Talbot. Lena jest taka piękna,jestem szczęśliwy że ją mam. Chciałbym jej pokazać,że naprawdę ją kocham. Ale jak? Może jakiś wyjazd? Musimy wykorzystać ten czas jak najlepiej,bo niedługo zaczyna się trasa.
-Lena?
-Tak?
-Wiesz,że cię kocham prawda?
-Wiem przecież głuptasie. Ja ciebie też. Bardzo mocno i dziękuję ci za wszystko. Za to,że dzięki tobie jeszcze tu jestem,że mnie uratowałeś od mamy. (Spłynęła jej łza po policzku,ale pomińmy ten fakt. Szybko ją starłem)
-Nie ma za co.. Zrobiłem,to bo cię kocham.
-Ale przecież ty nie wiedziałeś jeszcze że mnie kochasz wtedy.
-Wiedziałem. -uśmiechnąłem się. Kocham ją naprawdę mocno i wiem,że zasługuje na najlepsze. Może Hiszpania? Nie,za gorąco lol. Paryż? Tak,tam jest idealnie. Romantycznie i w ogóle. Tylko jak to powiedzieć? Jako niespodzianka czy zaplanowany wyjazd? W sumie,musze jej powiedzieć żeby się zdążyła spakować i w ogóle.
-Byłaś kiedyś w Paryżu?
-Nie,ale zawsze chciałam. Tam jest tak magicznie i w ogóle. Chciałam tam przeżyć swój pierwszy raz,ale pomińmy ten fakt (😂)
-To jest twoje marzenie?
-W sumie.. To tak, hahahahahaha. -pierwszy raz widziałem u niej taki uśmiech. Był taki szczery i taki piękny.
-Da się to załatwić.
-O czym ty mówisz?
-No.. Lecimy do Paryża.
-Omg,serio?
-Tak,serio.
-Jezu Leo,kocham cię. Jesteś najlepszym chłopakiem na świecie! - w tym momencie rzuciła się na mnie tak,że się przewróciłem a Lena na mnie. Leżeliśmy tak na trawie,na sobie i śmialiśmy się jak takie dwa zjeby,które dostały fajną zabawkę czy coś. Mniejsza z tym. Leżeliśmy na trawie,to co że było coś koło 23 wieczorem. Kto nam zabroni? Ogólnie było fajnie. Jakoś  o wpół do dwunastej postanowiliśmy wracać. Najlepsze było to,że nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy.
-Leo geniuszu gdzie jesteśmy?
-Emm.. No
-No? Czyli gdzie?
-Yyy, nie wiem.
-Czyli,że zgubiliśmy się w twoim mieście i ty nie wiesz gdzie jesteśmy? Nie żartuj Leo,błagam cię.
-No serio nie wiem! To nie jest moja wina! Ja nigdy nie byłem tutaj. -złapałem się za głowę i myślałem co zrobić. A Lena? Zaczęła się śmiać. Ale tak serio serio śmiać,jak foka która dostała piłkę. (XD)
-Z czego ty się śmiejesz? -niestety nie odpowiedziała mi,bo nie mogła złapać oddechu. Tak sie mocno śmiała. (wyobraźcie sobie załamanego Leo stojącego na środku łąki i Lenę śmiejącą się z nie wiadomo czego)
-Wydaje mi się,że powinniśmy iść tam.
-Wiesz co Leo? Zadzwoń po mamę błagam cię. -w końcu opanowała śmiech i była w stanie cokolwiek z siebie wydusić. Z ociąganiem wybrałem numer mamy:
-Halo ,Leo? Gdzie wy jesteście?!
-Spokojnie mamo. My jesteśmy w.. yyy. Nie wiemy.
-Jak to nie wiecie?
-No nie wiemy. Stoimy na jakiejś polanie i nie wiemy gdzie jesteśmy. Tak po prostu.
-Wiem gdzie to jest,zaraz będę..  -w jej głosie było widać zażenowanie,a ja spojrzałem na Lenę i wybuchliśmy niekontrolowanym śmiechem. Po chwili podjechała mama..
~Lena
Czemu ta sytuacja mnie bawiła? Sama nie wiem. Widok załamanego Devries'a był komiczny. On taki bezradny stoi i nie wie co ma zrobić. Naprawdę to było mega śmieszne,lol. Gdy podjechała pani Victoria,wsiedliśmy w ciszy do samochodu i pojechaliśmy. Okazało się,że w sumie nie byliśmy tak daleko od domu. Ale przecież Devries to taki geniusz,że masakra. Dojechaliśmy.
-Leo?!
-Co się stało?
-Nic hahahahahahahahahah,po prostu chciałam cię zobaczyć.
-A ok,mam spać z tobą tak?
-Miło by było.
-Ok,to pójdę się przebrać bo widzę ze ty już do spania gotowa. A ty tu czekaj.
-Nigdzie nie idę,bo wiesz jeszcze sie zgubię.
-Pierdol się,Lena. -i wyszedł. Po chwili pojawił się w drzwiach. Miał na sobie TYLKO bokserki.
-Ubrał byś się.
-Przecież jestem.
-A gdzie masz koszulkę?
-Nie chcę koszulki. Tak jestem przystojniejszy *mina pedofila* -wrzucił się do mnie do łóżka. Przytuliłam się do jego ciała i nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
~Leo
Lena położyła się na mnie,jeżeli tak mogę to określić i zasnęła. Ja nie mogłem na początku,ale potem oczy mi się same zamknęły.
_____________________________________________
Dobry wieczór ludki xx
Rozdział nie jest jakiś mega długi,bo jest już dość późno,a jutro mam znowu szkołę. Nie wiem kiedy napisze kolejny,naprawdę nie wiem. Dzisiaj mi pisaliście,że bardzo chcecie więc napisałam. W sumie to mi się podoba. Piszcie swoje opinie w komentarzach!
Kto ogląda"agenta gwiazdy"? To jest mega,naprawde polecam XD kocham ten serial serio. Polecam go.
To tyle ode mnie.
Mój ig xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter xdevries_zuzax
Twitter2 zuzixx25
Kocham,
~Zuza x
"Co będzie to będzie. Bo znak zapytania stoi przy każdym momencie.."